Były dyrektor szkoły w Zawierciu skazany. Z zazdrości zlecił pobicie partnera żony

wrz 26, 2026

Przez lata uchodził za szanowanego nauczyciela i dyrektora szkoły w Zawierciu. Teraz Dariusz M. usłyszał wyrok więzienia. Sąd Okręgowy w Sosnowcu uznał, że 56 latek zlecił ciężkie pobicie nowego partnera swojej żony. Motywem miała być zazdrość i chęć zakończenia ich relacji.

 

Wyrok zapadł 25 września. Sąd skazał Dariusza M. na 3 lata i 3 miesiące więzienia. Były dyrektor ma także zapłacić pokrzywdzonemu 5 tys. zł zadośćuczynienia. Razem z nim sąd skazał czterech mężczyzn, którzy mieli uczestniczyć w realizacji zlecenia.

Podczas ogłaszania wyroku Dariusza M. nie było na sali. Nie pojawili się również pozostali skazani.

Dariusz M. stracił pracę w szkole

Dariusz M. nie pełni już funkcji dyrektora. Do niedawna pracował jeszcze w szkolnej świetlicy, jednak także z tym stanowiskiem musiał się pożegnać.

Proces przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu rozpoczął się w 2024 roku. Sama historia zaczęła się jednak wiele lat wcześniej.

Andrzej K., pracownik jednej ze spółek Skarbu Państwa, poznał Anetę, która była wówczas żoną Dariusza M. Po około roku znajomości kobieta zdecydowała się na rozwód. Andrzej i Aneta pobrali się we wrześniu 2019 roku.

Zanim jednak stanęli na ślubnym kobiercu, mieli przeżyć serię niepokojących zdarzeń.

Śledzenie, GPS i podsłuchy. Zazdrość miała narastać

Według ustaleń w sprawie Dariusz M. śledził żonę i jej nowego partnera. Kupował lokalizatory GPS, a także umieszczał urządzenia podsłuchowe w torebkach kobiety i w samochodzie.

Miał również grozić, że odbierze sobie życie, jeśli żona od niego odejdzie. Zostawił nawet list pożegnalny. Te działania nie zmieniły jednak decyzji kobiety.

Wtedy sytuacja miała przybrać znacznie poważniejszy obrót.

Według sądu Dariusz M. zdecydował się wynająć przestępców. Miał zlecić im podpalenie samochodów oraz brutalne pobicie Andrzeja K.

Samochody płonęły dwa razy

Pierwsze podpalenie samochodu Andrzeja K. miało miejsce w 2018 roku. Policja nie zatrzymała wtedy sprawcy.

Do kolejnego podpalenia doszło rok później. Tym razem jeden z podpalaczy doznał obrażeń. Kilka godzin później zgłosił się po pomoc lekarską i wpadł w ręce policjantów z Będzina.

Dwóch sprawców tego podpalenia skazano w odrębnym postępowaniu. Nie wskazali jednak osoby, która miała zlecić przestępstwo. Tłumaczyli się problemami z pamięcią.

Przez kolejne lata śledczy nie zdołali zebrać materiału, który pozwoliłby postawić zarzuty wszystkim podejrzanym. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2024 roku.

Były dyrektor szkoły stanął przed sądem z osobami z kryminalną przeszłością

Na ławie oskarżonych obok byłego dyrektora szkoły zasiadło czterech mężczyzn z kryminalną przeszłością.

Dwaj z nich zdecydowali się współpracować z prokuraturą. Opowiedzieli śledczym o szczegółach kontaktów ze zleceniodawcą i obciążyli Dariusza M.

Sędzia Ewelina Pałgan Witek podkreśliła podczas ogłaszania wyroku, że ich relacje pozostawały spójne na kolejnych etapach postępowania.

Sam Dariusz M. nie przyznawał, że chciał doprowadzić do ciężkiego pobicia Andrzeja K. Twierdził, że zamierzał jedynie nastraszyć rywala i skłonić go do zakończenia relacji z jego żoną.

Wcześniej przekonywał również, że pokrzywdzony go pomawia. Zapowiadał nawet proces o zniesławienie.

Sąd ustalił kwotę za pobicie

Sąd przyjął inną wersję wydarzeń.

Według ustaleń Dariusz M. chciał, aby Andrzej K. został pobity tak dotkliwie, by przez wiele miesięcy wymagał leczenia w szpitalu. Za wykonanie zlecenia miał zapłacić 10 tys. zł.

Do realizacji planu w zakładanym zakresie jednak nie doszło.

Czterej wynajęci mężczyźni nie wykonali zlecenia zgodnie z oczekiwaniami. Zamiast ciężkiego pobicia mieli jedynie upozorować atak na Andrzeja K.

To jednak nie uchroniło ich przed odpowiedzialnością karną.

Wyroki dla czterech mężczyzn

Dariusz M. jako jedyny z oskarżonych nie miał wcześniejszych wyroków za inne przestępstwa. Pozostali mężczyźni byli już kilkakrotnie karani.

Dwaj oskarżeni, którzy współpracowali z prokuraturą, skorzystali z nadzwyczajnego złagodzenia kary. Sąd wymierzył im po roku i sześć miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem wykonania kary.

Okresy próby wynoszą odpowiednio siedem i osiem lat. Mężczyźni mają także w ciągu roku imiennie przeprosić Andrzeja K.

Pozostali dwaj oskarżeni usłyszeli wyroki 3 lat oraz 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Andrzej K. domagał się 20 tys. zł zadośćuczynienia

Pokrzywdzony wnosił o zasądzenie od Dariusza M. 20 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd przyznał mu 5 tys. zł.

Uznał, że Andrzej K. doznał przede wszystkim krzywdy psychicznej, ponieważ nie doszło do zakładanego przez zleceniodawcę ciężkiego pobicia i obrażeń fizycznych.

Pełnomocnik pokrzywdzonego, adwokat Dariusz Kawalec, podkreślił po wyroku, że wysokość zadośćuczynienia nie stanowiła dla jego klienta najważniejszej kwestii.

Najważniejsze miało być sprawiedliwe rozstrzygnięcie sprawy i pociągnięcie oskarżonego do odpowiedzialności.

Sprawa Dariusza M. pokazuje, jak daleko może doprowadzić obsesyjna zazdrość. Historia, która zaczęła się od rozpadu małżeństwa i śledzenia partnerki, zakończyła się wieloletnim postępowaniem oraz wyrokiem bezwzględnego więzienia dla byłego dyrektora szkoły.

Źródło: fakt.pl

Jeśli macie ciekawy temat, którym chcielibyście się podzielić, historie, które zasługują na światło dzienne, lub pomysł na artykuł, który warto poruszyć – czekamy na Wasze wiadomości!  Skontaktujcie się z nami, wysyłając e-mail na adres: kontakt@kulturalnezawiercie.pl lub wiadomość poprzez nasze media społecznościowe. Jesteśmy otwarci na Wasze propozycje i z przyjemnością zgłębimy interesujące wątki.
Tworzymy tę przestrzeń z myślą o Was, dlatego Wasze inspiracje są dla nas niezwykle cenne.

Zobacz także:

Dodaj komentarz